Można uwielbiać już sam proces wyplatania, patrząc jak ze zwykłej szpuli sznurka rodzi się coś nowego
Sploty, które dają oparcie. Liście, które dają życie. Ten kwietnik to opowieść o cierpliwości, która zamienia zwykły sznurek w bezpieczne ramiona dla natury.
Splatane z miłością, zasilane naturą
Przy okazji z każdym węzłem zostawiam za sobą stres z ostatnich dni. To dla mnie najlepszy reset i dowód na to, że każda rzecz wymaga po prostu czasu i cierpliwości.
Właśnie odłożyłam nożyczki, otrzepałam spodnie ze sznurkowych frędzli i z dumą spoglądam na mój nowy ścienny kwietnik. Właściwie najwyższy czas przerzucić się na ściany, ponieważ parapety okien wschodnich, południowych i zachodnich zostały zaanektowane przez kwiaty. Moja zielona kolekcja zajęła każdą wolną przestrzeń z dostępem do światła, dlatego przechodzę na system wertykalny :)
Z plątaniny luźnych sznurków powstał dom dla kolejnego zielonego lokatora. Bardziej widzę tutaj epi, ale na razie gości tu philodendron scandens 'Micans'
Tymczasem kilka godzin później ...
Nie wytrzymałam i dokonałam zamiany :)
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador